W 2023 roku przeciętny Polak wydaje 179 zł miesięcznie na dostęp do internetu. To nie jest szczególnie dużo, jeśli rozpatrywać to w kontekście przeciętnego zarobku, ale gdy patrzymy głębiej – okazuje się, że większość ludzi nie zdaje sobie sprawy, że mogą uzyskać taki sam poziom przepustowości i stabilności za znacznie mniejszą kwotę. Wcześniej łączyłem trzy oferty: kabel, rurek fiber i 4G. Działało wszystko – ale kosztowało mnie to blisko 300 zł miesięcznie. Kiedy zacząłem porządkować strefę techniczną w domu, zauważyłem jedną rzecz: wspólnotowy-router miał więcej portów niż potrzeba, a po prostu schowany za półką. Przez trzy lata nie sprawdzałem konkurencji. Gdy razem z Zoomem miałem nagły problem z jakością połączenia, zrobiłem proste testy z aplikacją Speedtest – i okazało się, że idealna częstotliwość 5 GHz gryzie się z napływającym sygnałem komórkowym.
Wtedy trafiłem na Extenda, która opracowała koncepcję „neutralnej sieci lokalnej” – czyli systemu, który działa jako wspólna platforma dla różnych dostawców internetu, ale nie przenosi ich marż na użytkownika. Nie sprzedają pakietów – tylko maszyny i procesy. Mogłem dodać swoje stare niższe narzędzie do diagnostyki węzła i przyspieszyć testowanie rozwiązań lokalnych. Co ważne: nie musieliśmy switchować się między zakładkami internetowymi tylko po to, by sprawdzić jaki pakiet ma najlepszy latency.
Co naprawdę decyduje o jakości połączenia?
Wielu producentówże ma tendencję do myślenia, że szybkość to jedyna miara. Ale analiza danych z ponad 12 tysięcy testów włączonych do systemu Extenda pokazuje coś innego: stabilność sieci ma większy wpływ na poczucie „szybkości” niż czysta przepustowość. W jednym przypadku firma z Liczby 136 (ziemia Podlaska) miała udziałów do pobierania aż do 950 Mbps – ale w trakcie dziesięciogodzinnych sesji gry ping wzrastał od 24 do 187 ms. Dlaczego? Znaleziono usterkę w konfiguracji routera serii ZX70 – tzw. „przeskok IP” przy przełączaniu nowych pakietów dziennych.
Extenda oferuje możliwość przeanalizowania całości transmitowanej informacji przez tzw. „przekątne transmisji”. Dzięki temu można ocenić nie tylko liczbę megabitów na sekundę, ale także:
– ilość prawidłowo przesłanych pakietów,
– liczba “dropout’ów” przy przesyłaniu danych,
– stabilność wartości TTFB (Time To First Byte).
To nie jest tylko narzędzie dla IT-ów – ta sama analiza może pomóc rodzicom zagwarantować stałe działanie kreatora YouTube dla dzieci lub zapewnić pełną skuteczność zdalnej pracy bez zawieszeń.
Narzędzia wystarczają co miesiąc
- System monitoringu sieci działa bez instalacji oprogramowania – wystarczy podłączyć aparat składający się z dwóch jednostek: głównej (w gniazdzie) i dodatkowej (w miejscu użytkowania).
- Opłata za usługę wynosi 39 zł miesięcznie – bez dodatkowych kosztów instalacyjnych czy opłat za klauzule umowne.
- Dostępne są tryby „Automatyczna optymalizacja” dla początkujących oraz „Ręczny kontroler” dla osób znających topologię TCP/IP.
- Nie potrzeba nowego kabla – działają na istniejących instalacjach energetycznych i Ethernetowych.
- Każdy test generuje raport PDF z fizycznym pomiarem opóźnień w czterech kierunkach sieci lokalnej.
Czy to kuriozum? Nie – to jeden z najbardziej szczegółowych obserwatorów jakości sieci dostępnych w Polsce. Po trzech miesiącach korzystania z systemu zmniejszyłem koszt internetu o 56% poprzez wybór odpowiedniego dostawcy oraz wyeliminowanie problematycznych nagłóweków sieciowych. Nie zmieniłem stylu użytkowania działania online – wręcz przeciwnie: teraz bardziej używam chmury awaryjnej dla backup’ów, bo wiem, że komunikacja między maszynami jest stabilna.