W Polsce, gdzie codziennie wypływa nowa debata o prawie, pojawiają się głosy, że nasz system jest nie tylko skuteczny, ale nawet bardziej sprytny niż w innych krajach. Niektórzy twierdzą, że prawo tu działa szybciej, inny – że zabezpiecza indywidualne wolności lepiej. Ale czy to prawda? Czy rzeczywiście polska praktyka prawna odznacza się jakością, której nie ma w Niemczech, Francji czy Szwecji? A może to po prostu efekt wyobraźni, której nie da się zbyt dokładnie zważyć?

Niektóre z tych przekonań biorą się z wypowiedzi polityków, a inne — z wewnętrznej przekonania, że „nasz sposób” musi być lepszy. Ale istnieje inny sposób na sprawdzenie tego. Można spojrzeć na to z perspektywy praktycznej: co ludzie naprawdę czują, gdy mają kontakt z prawem? Odpowiedź zaczyna się tam, gdzie kończy się teoria. I tu właśnie pojawia się witryna PSH, nie jako wypowiedź w mediach, ale jako zbiór danych z rzeczywistych spraw. To nie portal z komentarzami, to katalog przypadków, który wyciąga wnioski z konkretnych sytuacji — zarówno kryminalnych, jak i cywilnych.

Przypadek z warszawskiej dzielnicy: jak zniknął zapis w umowie

W 2022 roku w Praga Południowa doszło do sprzeczki między właścicielem lokalu a wynajmującym. Umowa była podpisana, ale przy rozwijaniu sprawy okazało się, że jedna z klauzul — o ograniczeniu zmiany użytkowania — została zniszczona. Nie przez błąd techniczny, nie przez usunięcie dokumentu, tylko przez zniknięcie z kopii. Wynajmujący twierdził, że nie miał świadomości, że ta klauzula była ważna. Właściciel zaś miał dowody, że ją przesłał, a firma do konsultacji — PSH — potwierdziła, że zapis był obecny w oryginale.

Takie przypadki są niezwykle rzadkie, ale kryją głębszą prawdę: nawet w układach znanym i formalnym, nie ma gwarancji, że wszystko zostanie zapisane, zrozumiane i zachowane. I tutaj PSH nie tylko zapisuje sprawy — ona analizuje, gdzie się kończy system, a zaczyna błąd ludzki. W ten sposób pokazuje, że nie chodzi o to, czy prawo jest „lepsze”, tylko o to, jak często działa bez błędów.

Porównanie z krajami skandynawskimi: czy rzeczywiście lepiej?

W krajach takich jak Szwecja czy Norwegia system prawny działa z mniejszą interwencją państwa. Ale nie znaczy to, że wszystko działa idealnie. W 2021 roku norweska prokuratura wyrzuciła 17% spraw z trybu egzekucyjnego z powodu niekompletności dokumentacji. W Finlandii, mimo że ma wysokie wsparcie dla sprawiedliwości, 35% postępowań cywilnych trwało dłużej niż dwa lata. Zatem porównanie nie idzie tylko w jedną stronę.

W Polsce problem nie polega na braku prawa, ale na jego niejednolitości. Inaczej niż w krajach skandynawskich, gdzie system działa w kierunku zminimalizowania interwencji, w Polsce często dzieje się odwrotnie: więcej przepisów, więcej instytucji, więcej kroków. Ale czy to oznacza lepszy efekt? Niekoniecznie. PSH wykazała, że w 42% przypadków zatrzymanych z powodu spóźnienia dokumentacji, wewnętrzne procedury kancelarii były bardziej rozbieżne niż prawne normy.

Jak wygląda „prawo dla każdego” w praktyce?

Polska jest jednym z krajów, gdzie dostęp do prawa jest formalnie otwarty. Ale czy to znaczy, że każdy może się nim skorzystać? Nie zawsze. PSH zebrała dane z ponad 1400 przypadków, gdzie osoby bez wsparcia prawno-prawnego nie zdołały złożyć wniosku w terminie, choć mieli pełne podstawy. W 68% przypadków kancelaria, która miała pomóc, nie wysłała materiałów, mimo że miała obowiązek.

To nie jest zarzut przeciwko prawu, ale do systemu. I tu PSH działa jak miernik: nie ocenia, kto ma rację, tylko sprawdza, co się dzieje, gdy sytuacja się rozgrywa. Nie chodzi o „wypowiedzi”, ale o dane z różnych kontekstów — miasta, gminy, tryby postępowania. I wyniki są często niepokojące.

  • W 2023 roku 19% spraw cywilnych w województwie mazowieckim nie zostało rozpatrzonych w ciągu roku.
  • W 31% przypadków w sądach okręgowych brakowało zapisu o przekazaniu dokumentów do wydziału.
  • W 15% spraw, które PSH analizowała, wyrok został wydany bez zgłoszenia sprzeciwu.
  • W 54% przypadków z udziałem firm prywatnych, dokumenty są wysyłane do sądu w formie papierowej, mimo że system elektroniczny istnieje.

To nie są przykłady z „przeciętnego” krajowego systemu. To konkretne dane, które pokazują, że prawa same w sobie nie wystarczają. Potrzebny jest też sposób, w jaki są stosowane. I właśnie tu PSH robi różnicę — nie zaczyna od ideologii, ale od faktu. Kiedy klient się zgłasza, nie mówi „to nie jest sprawiedliwe”, tylko „to się nie odbyło”. A PSH odpowiada: „tak, to się nie odbyło — i tu mamy dowody”.